Klementyna Pawłowicz-Kot

Klementyna Pawłowicz-Kot ceramiczka, autorka urn na prochy

Moja przygoda z ceramiką rozpoczęła się w 2002 r w Szkole Sztuki Dekoracyjnej i Użytkowej mistrza Stanisława Tworzydło. Po ukończeniu kursu podstawowego zaczęłam lepić dzbanki, miski i inne przedmioty bardziej lub mniej potrzebne. Ceramika pochłonęła mnie na dobre i stała się nieodłączną towarzyszką mojego życia. 

dyplom mistrzowski Klementyna Pawłowicz-Kot

W 2016 otrzymałam tytuł Mistrza Ceramiki przyznany przez Izbę Rzemieślniczą w Rzeszowie.

Metody pracy

Posługuje się jedną z najstarszych technik modelowania form ceramicznych, polegającą na doklejaniu kolejnych warstw ręcznie wytoczonych wałeczków gliny i wygładzaniu powierzchni.

Taki sposób tworzenia powoduje, że każdy przedmiot jest absolutnie niepowtarzalny, ma swój indywidualny charakter i „duszę”. 

ręczne metody tworzenia urn na prochy
Nostalgia

Inspiracje

Podstawą mojej twórczości jest glina. Inspirują mnie różne jej rodzaje i kolory, dlatego czasami używam szkliw jedynie do podkreślenia struktury i naturalnej barwy gliny. Stosuję rożne kolory szkliw, które topiąc się podczas wypału w wysokich temperaturach, przenikają się wzajemnie tworząc swoiste krajobrazy. Wykańczam ceramicznymi lub drewnianymi elementami, kawałkami korzeni, gałązkami.

Skąd wziął się pomysł na urny?

Wiele lat temu w szafie mojej babci wisiała sukienka, w której chciała być pochowana. Miała przygotowane miejsce na cmentarzu. Babcia zmarła w domu w 1986 roku i w domu odbyły się tradycyjne obrzędy. Zamówiono trumnę, córki ubrały Babcię w ową sukienkę z szafy, zapalono świece, zasłonięto lustra, zatrzymano zegary. Rodzina i sąsiedzi przychodzili by się z nią pożegnać i opłakać. Trzeciego dnia odbył się pogrzeb. Bliscy wynosząc trumnę z ciałem, na znak ostatecznego pożegnania dotknęli ją o próg domu. 

sukienki w szafie. Inspiracje do tworzenia urn na prochy

Od śmierci mojej Babci minęło 30 lat. Znaczenie ceremonii pogrzebowej w jej wymiarze duchowym pozostała niezmienna ale zaszły ogromne zmiany w oprawie materialnej. Do lamusa odchodzą tradycyjne, jednakowe dla wszystkich rytuały a na ich miejsce pojawiają się nowe, które mają podkreślać indywidualność zmarłej osoby. Jej charakter, upodobania estetyczne czy styl życia.

Idea tworzenia urn na prochy dojrzewała powoli. Pierwsze urny zrobiłam dla umierających bliskich mi osób. Odchodząc wiedzieli, że ich prochy zostaną umieszczone w naczyniu stworzonym specjalnie dla nich, takiej „sukience” z szafy mojej Babci. 

Od zrobienia pierwszej urny na prochy minęło kilka lat. W tym czasie zrobiłam ich wiele. Zostały w nich złożone prochy osób dorosłych i dzieci. Szczególnie cenne są dla mnie zamówienia od osób żyjących, którzy myślą o swojej śmierci i przygotowują się do niej świadomie, min. wybierając naczynie, w którym spoczną na wieki.

Moja ceramika

Oprócz urn na prochy tworzę inne przedmioty. Jest to głównie ceramika na zamówienie. Przedstawiam kilka wybranych prac mojego autorstwa.